• Wpisów:988
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:5 dni temu
  • Licznik odwiedzin:45 911 / 1894 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


'Połóżmy się na dachu rozmawiajmy całą noc
O kometach i serialach, że uciekniemy stąd'
 

 
Dzisiejszej nocy miasto nie spało spokojnie. Czasem zdaję mi się, że to jest właśnie oznaka życia. Dynamika, ciągłe zmiany, brak pewności... To zapewnia brak stagnacji, ten chaos jest twórczy. Nawet stanie w miejscu jest jakimś ruchem. Paradoksalnie wszystko tu nabiera sensu dzięki braku wyraźnego sensu, może dzięki ciągłemu poszukiwaniu go.
 

 


Chyba w końcu chociaż połowicznie jest tam, gdzie powinnam być. Tam, dokąd zmierzałam.
 

 
Parafrazując mądrego gościa...
żeby móc być sobą zaklęłam krąg samotności; banicji.
 

 
To straszne być równocześnie tak blisko i daleko siebie. Przepraszam, że nie dałam ci szansy. Chciałabym być mądrzejsza o te wszystkie błędy znacznie wcześniej... wiem, że to nierealne. Żałuję, że nie mogę Ci pomóc.
 

 
Wyruszam w podróż - w głąb siebie.
Nie wiem
kiedy
i
jaka
wrócę.
 

 
Czas zostawić przeszłość tam, gdzie jej miejsce - w tyle. Chcę to skończyć w tym miejscu, w którym wszystko się zaczęło.
Boję się i wiem, że to dobrze.
Ten strach oznacza zmiany.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Im więcej świata poznaję, tym więcej, wydawałoby się, prostych słów muszę zdefiniować na nowo. A może tak naprawdę po raz pierwszy?
Zaczęłam jeszcze bardziej zagłebiać się w samej sobie, już nie tylko odnajdywać źródła emocji, ale uczyć się uświadamiania o nich oraz kierownia nimi.
Dochodzę do wniosku, że istnieje jedna odpowiedź na wszystkie problemy, że trzeba nauczyć się i zrozumieć aspekty miłości: jej odcienie i przejawy.

'Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.'

Oto abusrdalny moment, gdy ateista powołuję się na Biblię, ale.. to życiowe mądrości, klucz do godnego i szczęśliwego życia.
 

 
Wiem, że te cztery ściany i nasze wybuchowe trio dziś mogę nazwać domem.
Wiem, że chcę tu wracać. Nie jedynie dla nas, ale dla siebie.
 

 
Jak to wszystko wygląda?
Wybraź sobie odwieczną próbę zbudowania pięknego pałacu z suchego pisaku.
Nie ma opcji, żeby to długo wytrzymało...
Pozostaje więc ciągła próba ulepienia czegokolwiek z tej kopy piachu.


>I haven't found a drop of life
I haven't found a drop of water<
 

 


utrzymać. normalność.
 

 
Przez całe świadome życie poszukuję złotego środka.
Jedynie myśl o równowadze dobra i zła w świecie potrafi nadać sens temu wszystkiemu.
 

 
Thereve been times that I thought
I thought that I wouldn't last for long
But somehow right now I believe
That I'm able, I'm able to carry on
I tell you that its been along
And oh its been an uphill journey
All the way
But I know, I know, I know
I know my change is gonna come
Sometimes I had to cry all night long
Yes I did
Sometimes I had to give up right
For what I knew was wrong
Yes its been an uphill journey
Its sures been a long way comin'
Yes it has
Its been real hard
Every step of the way
But I believe, I believe
This evenin' my change is come

Yeah I tell you that
My change is come..
 

 
"Tak ciężko było mi tu dotrzeć
Dziś nie wiem, w którą stronę popchnę ten mój głaz
Nie wiem, czy umiałbym powtórzyć to
I czym bym chciał iść tą drogą jeszcze raz"
 

 
Minęła trochę ponad połowa i już czuję się lepiej.
Tylko nastaje ten dziwny moment, w którym nie wiem co mam dalej ze sobą zrobić, w którą stronę pójść, na czym się skupić...
 

 


To wygląda tak jakby każdemu z nas było dobrze samemu, ale także lubimy mieć siebie blisko.
 

 
Dziś wiem, że można wiedzieć wiele, żyć według ustalonych przez siebie zasad i słuchać mądrych rad, ale mimo tego wszystkiego istnieje nieprzewidywalny czynnik.

...nigdy nie pomyślałabym, że na twój widok zachcę znów być częścią twojego życia...
 

 
Kroczek po kroczku jest coraz lepiej.
Długo już nie było nawrotu. Staram się ciągle wydłużyć ten moment, aż zmieni się w tygodnie, miesiące, lata. Lecz nadal nie mogę się pozbyć przeczucia, że za chwilę to runie - bo tak było zawsze, odwieczny cykl.
Boję się, że znów ten głos przejmie kontrolę, że wpadnę do dołu z którego nie ma wyjścia - jest tylko przysypanie ziemią.
 

 
Chyba pierwszy raz w życiu mogę nie tyle zacząć wszystko od nowa - bo już nie muszę nic rujnować, aby zacząć od początku. Jedynie zostawić pare spraw za sobą i przenieść się na nowy plac budowy. Stworzyć miejsce dla siebie powoli, element za elementem. Trwale połączyć i cieszyć się tym.