• Wpisów:970
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:4 dni temu
  • Licznik odwiedzin:45 035 / 1833 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Thereve been times that I thought
I thought that I wouldn't last for long
But somehow right now I believe
That I'm able, I'm able to carry on
I tell you that its been along
And oh its been an uphill journey
All the way
But I know, I know, I know
I know my change is gonna come
Sometimes I had to cry all night long
Yes I did
Sometimes I had to give up right
For what I knew was wrong
Yes its been an uphill journey
Its sures been a long way comin
Yes it has
Its been real hard
Every step of the way
But I believe, I believe
This evenin my change is come

Yeah I tell you that
My change is come..
 

 
"Tak ciężko było mi tu dotrzeć
Dziś nie wiem, w którą stronę popchnę ten mój głaz
Nie wiem, czy umiałbym powtórzyć to
I czym bym chciał iść tą drogą jeszcze raz"
 

 
Minęła trochę ponad połowa i już czuję się lepiej.
Tylko nastaje ten dziwny moment, w którym nie wiem co mam dalej ze sobą zrobić, w którą stronę pójść, na czym się skupić...
 

 


To wygląda tak jakby każdemu z nas było dobrze samemu, ale także lubimy mieć siebie blisko.
 

 
Dziś wiem, że można wiedzieć wiele, żyć według ustalonych przez siebie zasad i słuchać mądrych rad, ale mimo tego wszystkiego istnieje nieprzewidywalny czynnik.

...nigdy nie pomyślałabym, że na twój widok zachcę znów być częścią twojego życia...
 

 
Kroczek po kroczku jest coraz lepiej.
Długo już nie było nawrotu. Staram się ciągle wydłużyć ten moment, aż zmieni się w tygodnie, miesiące, lata. Lecz nadal nie mogę się pozbyć przeczucia, że za chwilę to runie - bo tak było zawsze, odwieczny cykl.
Boję się, że znów ten głos przejmie kontrolę, że wpadnę do dołu z którego nie ma wyjścia - jest tylko przysypanie ziemią.
 

 
Chyba pierwszy raz w życiu mogę nie tyle zacząć wszystko od nowa - bo już nie muszę nic rujnować, aby zacząć od początku. Jedynie zostawić pare spraw za sobą i przenieść się na nowy plac budowy. Stworzyć miejsce dla siebie powoli, element za elementem. Trwale połączyć i cieszyć się tym.
 

 


Całe życie jakoś do mnie uśmiecha się ten nieszczęśliwy los.
 

 
Nie chcę tego stanu znów...
 

 
Dlaczego będąc dobrym człowiekiem, życząc innym dobrze i pomagając im zawsze trafiam w środek konfilktu, często będąc jego przyczyną? Dajesz dobro a dostajesz nic z nim związanego...
 

 
Nie wiem skąd w mojej głowie ta myśl... Patrzę na siebie i na swoje życie i jedyne określenie, które się nasuwa to "żałosne".
 

 
Wierzę, że naprawdę będzie w końcu dobrze.
 

 
Czuję ogromną niemoc. Bo wiem, że znów jest źle i nie mogę ci pomóc. Bo masz tę cechę charakteru, która nie dopuszcza moich rad - koniecznie musisz samodzielne dojść do pewnych wniosków, nieważne jaką cenę niosą.

I nie wiem czy to przemilczanie to jest moją próbą samoobrony... bo nie chcę znów użyć słów, którę Cię zranią. To nic nie da. Skupisz się na pozostawionej bliźnie, zamiast na fakcie, że to ostrze wcale nie wychodziło ode mnie.
Że ta rana jest w Tobie od dawien dawna, a moje słowa to przykre przypomnienie lub uświadomienie o tym.

Dlatego będę milczeć. Bo może za dużo słów już padło.
 

 
Chodzi o to, żeby jak najbardziej wydłużyć ten moment normalności.
 

 
“Dlatego ja ci dziecino, mówię, cokolwiek się tam w twoim życiu podziało, ileś się nie wycierpiała z różnych powodów, o siebie zawsze trzeba walczyć i o szczęście swoje.”
  • awatar Gość: Kiedy ty przestaniesz karynic Grażyna? I nie czcij przeszłości, bo Twoja obłuda i zakłamanie niebios sięga. A złośliwość jeszcze wyżej. Żyj w swoim smrodzie ze smrodem, ktory sobie wybrałaś i nie truj życia innym. Twoje idealistyczne teksty mają się nijak do rzeczywistości. Wolę umrzeć na ulicy niż w twoich śmierdzących pałacach, ktore spływają moralnym gnojem. Nie masz żadnych konotacji do nieba, ani do księżniczki, ani do anioła. To tylko Twoje chore wyobrażenia o sobie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Lekki zapach wolności unosi się w powietrzu.
 

 
"Ten, kto przestaje szukać, przegrywa życie"
 

 

Shh.. just enjoy this moment.
 

 
W tym wszystkim chodzi chyba o najprostsze i równocześnie najtrudniejsze: zaufanie. O pokazanie drugie osobie całego siebie, a nie tylko swojej najlepszej wersji. To wymaga akceptacji własnych słabości i pogodzenia się z nimi - dawanie całego siebie. Wiedząc, że może jedyne co dostaniesz w zamian to więcej ran.
 

 
Nie szukaj w ludziach tego, czego ci brak. Jedyne, co wtedy otrzymasz to rozczarowanie.
 

 
Nie żałuj tych, kótrzy odeszli. Żałuj tych, których pozostawili.
 

 
Z każdym kolejnym dniem sprawy bardziej się komplikują. Nie potrafię sobie tego racjonalnie poukładać w głowie. Dodatkowo złość, która nagle się pojawiła, wcale nie mija - ona się potęguje. Myślałam, że nie angażując się emocjonalnie (tak silnie jak wcześniej) obejdzie się bez ranienie cudzych uczuć a mnie samej nie będzie trudno pogodzić się z biegiem wypadków. Cóż... Nie wyszło, bo ktoś ucierpiał. Niespodziewanie tym kimś, okazałam się ja.
Życie lubi zaskakiwać
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 


Jednak nadal trochę siędzą we mnie...
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Za niedługo okażę się czy moje podejście było i jest słuszne...
 

 


if I fall, if I die know I lived it to the fullest
if I fall, if I die know I lived and missed some bullets
 

 
Codziennie przez głowę przemyka mi ta myśl, że może to była zła diagnoza, że następnego dnia może być znacznie gorzej. Że najgorsze dopiero przede mną...